Archiwum 08 sierpnia 2004


sie 08 2004 Niedziela 08-08-2004
Komentarze: 0

Pojechaliśmy na Żar. Korzystając z okazji, że cudo techniki w postaci byłej kolejki na Gubałówkę akurat jeździ postanowiliśmy przeprowadzić jazdę próbną ;-).

Jakoś nie jestem przekonany, że Żar ma ten sam profil, co Gubałówka i zaczyna rozmieć te problemy techniczne i liczne awarie. Tory położone koszmarnie krzywo, wagoniki odnowione jedynie z zewnątrz i tak samo duszne jak dawniej a parking… bez samochodu terenowego raczej trudno na niego wjechać bez psucia zwieszenia. Za to żeby nie było za smutno i pesymistycznie to budynki stacyjne są dość ładne a na górze działa Domino Pizza – kart nie przyjmują, więc na nas nie zarobili. Ogólnie było fajnie, zbiornik elektrowni wodnej na szczycie góry ciekawy tylko ludzi trochę za dużo. No, ale kolejna atrakcja turystyczna regionu jest. W kolejkach i wyciągach można przebierać ile wlezie.

Przy okazji miałem możliwość zobaczyć, jakie nasze społeczeństwo jest tępe. Bilet stanowił kartonik z kodem paskowym, który należało wsadzić w czytnik – czytelnie oznaczony i opisany – i przejść przez kołowrót. Niestety dla przeciętnego obywatel to za trudne. Przy jednej bramce – z długa kolejką - stał facet z obsługi, brał bilety i sam wsadzał do czytnika, druga bramka samoobsługowa przepuszczał nielicznych śmiałków, co odważyli się spróbować sami. Nie rozumiem, po co inwestować w drogi sprzęt – było postawić chłopa z dziurkaczem a nie bramki skoro ludzie nawet po przeczytaniu instrukcji nie potrafią ich użyć.

 

Wieczorem ponownie odwiedziliśmy kino. Tym razem pokaz przedpremierowy „Osady”. Film dobry, trzymający w napięciu. Miła muzyka, fajny klimat i ciekawe zakończenie. Jeśli ktoś lubi się trochę bać a nie ma ochoty patrzeć na flaki i morze krwi to śmiało może „Osadę” zobaczyć.

 

byk-po-raz-drugi : :
sie 08 2004 Sobota 07-08-2004
Komentarze: 0

Cudowni robotnicy o 8 rano zaczęli skuwać beton na balkonie sąsiadów. Byłem wściekły jak jasna cholera, bo na tym skończyło się właściwie moje spanie. Byczek obudził się na chwilkę, posłuchał, po czy przewrócił się na drugi bok i najzwyczajniej w świecie zasnął. Po pół godzinie nie wiedziałem, co mnie bardziej denerwuje – jego chrapanie czy młot pneumatyczny za ścianą. Po raz kolejny się okazało, że on potrafi spać w każdych warunkach nie zależnie czy to jest zaciszne miejsce pod kamieniem na wysokości 4000 metrów czy plac budowy.

 

Późnym popołudniem Byczek pojechał pomieszkać trochę w siebie w domu a ja wybrałem się w góry. Umówiliśmy się na wieczór, że przyjedzie po mnie tam gdzie zejdę za szlaku. Tym razem padło na przełęcz Salmopolską. Ja troszkę szybciej przyszedłem, on się troszkę spóźnił i dzięki temu miałem okazję przegalopować przez cały Szczyrk. Oferty noclegowe dość atrakcyjne w tym roku są. Ze względu na pogodę i małą ilość turystów w wielu miejscach ceny pokoi spadły do 35 zł za osobę.

 

Późnym wieczorem wybraliśmy się do kina na „Wredne dziewczyny”. Miała być komedia i była… Film dość głupawy, ale może już za stary jestem na takie kino, pomijając już fakt, że jakieś szkolne intrygi mnie nigdy ze bardzo nie bawiły. Główne bohaterki – emocjonalne i charakterologiczne blondynki dały niezły pokaz możliwości technicznych cyfrowych central telefonicznych – bo nie ma lepszego sposobu na obgadanie koleżanki niż rozmowa konferencyjna przez telefon ;-) . Film w sumie można zobaczyć tak dla odprężenia po długim i męczącym tygodniu pracy.

Ciekawa też była widownia. Trzy gówniary koło 17 lat, dwóch facetów wieku lekko po wyżej studenckiego (ja i Byczek) no i postać, która mnie dość zdziwiła – samotny facet w wieku 45+ . Byczek złośliwie stwierdził, że pewnie facet lubił młode dziewczynki i przyszedł sobie popatrzeć ;-).

 

byk-po-raz-drugi : :
sie 08 2004 Piątek 06-08-2004
Komentarze: 0

W ramach odprężenia postanowiłem rozpocząć pracę nad swoim nowym portalem internetowym. Udało mi się wyszukać dobrą firmę od hostingu, jako, że na Leszka w tych sprawach liczyć już nie mogę oraz po kilku zmianach i poprawkach wybrać i zainstalować na serwerze system portalowy. Nie ukrywam, że liczę na to, iż w przyszłości uda mi się portal sprzedać albo trochę na nim zarobić.

 

Koło w pół do pierwszej w nocy przyjechał Byczek. Pogadaliśmy dość długo o jego sytuacji w pracy, bo z Warszawy przywiózł nowe wieści, zjedliśmy kolację i poszliśmy spać.

 

Byczek będą w Warszawie oddał się naszej najnowszej fascynacji i kupił dość fajną książkę o Iranie. Po za tym kupił jeszcze dwa kryminały… No, ale za kupowanie książek krzyczeć na niego nie będę – co innego gazety…

 

byk-po-raz-drugi : :